reklama: depilacja laserowa Opole | kwas hialuronowy dermologic | koktajle do mezoterapii |

Elektrośmieci Szkło Papier Metale Baterie Niebezpieczne Bioodpady Samochodowe recykling - menu


Reklama:



Salon kosmetyczny Opole usuwanie zmarszczek opole koktajle do mezoterapii Szukasz dla suchej skóry i cery kremu nawilżającego? Sprawdź kwas hialuronowy dermologic. Jeśli masz suchą skórę wypróbuj krem do twarzy z kwasem hialuronowym. Nie ma nic lepszego dla nawilżenia Twojej skóry.

spływy kajakowe Mała Panew opolskie | kajaki Mała Panew

Cierpisz na brak włosów, przerzedzone włosy na głowie. Skorzystaj ze sposobu na włosy: mikropigmentacja skóry głowy Odwiedź miejsce, w którym znajdziesz rozwiązanie na problemy skóry głowy i włosów. mikropigmentacja głowy Klinika Włosa- to miejsce, gdzie twoje włosy odżyją. |
 

Szukaj:

Aktualności

Ankieta

Co, według Ciebie, oznacza pojęcie *zrównoważony rozwój*?



1213 odpowiedzi na pytanie
pozostałe ankiety
Serwis zbudowany dzięki wsparciu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej

Mielenie, topienie, rozbieranie, czyli jak zarobić na zużytym kartridżu


11 maja 2010

Odpady technologiczne to coraz większy problem społeczeństw rozwiniętych. Potencjalnie stare komputery, drukarki, monitory to bogate źródło cennych surowców. Ich przetwarzanie to jednak bardzo trudne zadanie.

Kanadyjska firma Lavergne Group we współpracy z korporacją Hewlett Packard stara się mu sprostać. I jeszcze zarobić na tym interesie sporo pieniędzy.

 Bo "przyszłość to plastik". Wypadałoby dodać - przyszłość to plastik pochodzący z Twojej drukarki.

Brudne kartridże

Zastanawialiście się kiedyś, co dzieje się ze zużytym kartriżdżem, który wyciągacie z Waszej drukarki? Podpowiem - prawdopodobnie ląduje w koszu na śmieci, a następnie wywożony jest na wysypisko śmieci poza miasto. Tam przekształca się w ekologiczną bombę z opóźnionym zapłonem. Kartridże do drukarek nie są bowiem zwykłymi pudełkami z plastiku, ale zaawansowanymi mechanizmami, złożonymi z wielu elementów zawierających szkodliwe stopy metali, a także chipa programującego cały proces druku. Te elementy mogą być wyjątkowo niebezpieczne dla środowiska naturalnego, zwłaszcza, gdy traktowane są jako "zwykłe śmieci", a nie odpady technologiczne. Jak dowodzą badania ten problem dotyczy w coraz większym zakresie Polski. W 2008 roku tylko 19 proc. osób przekazało elektrośmieci do sklepu lub punktu zbiórki, 36 proc. przyznało się do wyrzucania ich do śmietnika, a 35 proc. deklarowało, że składuje te odpady w domu lub przekazuje innym członkom rodziny. 72 proc. badanych wciąż nie wiedziało, że zużyte urządzenia można bezpłatnie oddać do sklepu lub punktu zbiórki. Albo odesłać do producenta.

Czysty interes

Degradacja środowiska to bardzo duży problem współczesnej cywilizacji, trudno jednak uwierzyć, że ten temat spędza sen z powiek wielkim korporacjom. O ile w ogóle korporacje śpią i myślą. Dlaczego więc zagadnienie czysto ekologiczne, czyli recykling zużytych kartridży interesuje Hewlett Packarda, największego producenta drukarek? Z dwóch powodów.

Pierwszy jest dosyć banalny - to reklama. Hewlett Packard to ogromna firma z ogromnym budżetem marketingowym. A ekologia, szczególnie za oceanem, to obecnie bardzo modny i popularny temat. Nic więc dziwnego, że ostatnie kampanie reklamowe HP koncentrują się wokół tej problematyki. Korporacja stara się przekonać nas, że jej ambicją jest nie tylko zdobywanie kolejnych klientów i zysk, ale także troska o środowisko naturalne i zrównoważony rozwój. W ślad za tym idą konkretne działania - HP aktywnie uczestniczy w badaniach, których celem ograniczenie jest "śladu ekologicznego", jaki firma wywiera na świat, HP wspiera organizacje ekologiczne, a także inwestuje w technologie, które redukują ilość wytwarzanych przez firmę odpadów.

A drugi powód zainteresowania ekologią? Jest jeszcze bardziej banalny - to zyski. By te się jednak pojawiły musiało wcześniej dojść do nietypowego sojuszu jednej z najbardziej innowacyjnych firm świata z małą kanadyjską firmą przetapiającą plastikowe butelki.

Hi-tech z butelek

Marzeniem Jean-Luc Lavergne'a, kanadyjskiego przedsiębiorcy, właściciela firmy Lavergne Group od zawsze było stworzenie świetnie prosperującego i niezależnego od koniunktury biznesu. Kilkanaście lat temu Jean-Luc stwierdził, że "przyszłość to plastik". Postawił na recykling elementów plastikowych, uszlachetnianie ich i sprzedawanie ich po wyższej cenie. W praktyce było to przetapianie plastikowych śmieci.

Dobry pomysł na interes? Jak sam twierdzi, większość jego partnerów biznesowych pukała się w głowę. Powtarzali obiegową opinię: na ekologii bez wsparcia państwa (w postaci dotacji, odpowiednich regulacji prawnych czy po prostu lobby'ingu) zarobić się nie da. Twierdzili, że przetworzony plastik nigdy nie osiągnie odpowiedniego poziomu jakości co tworzywo prosto od wielkich wytwórców, a nawet jeśli, to nie uda zdobyć się odpowiednich certyfikatów. Nie mówiąc już o tym, że samo przetwarzanie jest nieefektywne - głównie ze względu na straty surowca podczas obróbki oraz koszty pracy.

Jean-Luc nie słuchał jednak dobrych rad i uparcie szukał swojej drogi, by wreszcie po kilku latach ciężkiej pracy stać się liderem branży ekologicznego przetwarzania plastiku. Wkrótce jego firma zasłynąć miała z wdrożenia kilku przełomowych rozwiązań.

Równie uparci co Jean-Luc była grupa technologów i jednocześnie ekologów z Hewlett Packarda. Przekonywali oni swoich szefów, że przetworzony plastik, przy odpowiednim procesie obróbki, może dorównać temu prosto z fabryki. Taki plastik miał mieć również jedną ogromną zaletę - HP nie musiał kupować surowca od wytwórców i być uzależnionym od wahań koniunktury. Surowiec dosłownie "leżał na ulicy" w postaci popularnych butelek PET. Jednocześnie naukowcy namawiali zarząd firmy do stworzenia "zamkniętego obiegu plastiku". Klient kupując sprzęt HP miał dostawać gwarancję, że po zakończeniu eksploatacji będzie mógł odesłać go z powrotem do producenta. W ten sposób firma zyskałaby w oczach ekologów, a jednocześnie miałaby dostęp do bardzo taniego surowca wysokiej jakości, jakim były m.in. zużyte kartridże.

Całość układała się w logiczną całość, jak to jednak często bywa, na drodze do sukcesu pojawił się problem - okazało się, że przetwarzanie kartridży, naszpikowanych elektroniką i metalami, nie jest tak proste jak przetopienie plastikowej butelki.

Rozbieranie, mielenie...

Rozwiązanie problemu firma Hewlett Packard postanowiła powierzyć najlepszemu fachowcowi na rynku. Okazał się nim nie kto inny jak Jean-Luc Lavergne. Zadanie było trudne - początkowo próbowano kartridże mielić na drobną kostkę, przeczesywać w poszukiwaniu elementów nieprzetwarzalnych, a następnie przetapiać z wykorzystaniem specjalnych dodatków. Lavergne zaczął pracę w 2000 roku, ale dopiero po 5 latach udało mu się osiągnąć połowiczny sukces. Końcowy efekt nie był zły, surowiec miał odpowiednie parametry i jakość, sposób ten jednak zarzucono ze względu na niską efektywność. To stawiało pod znakiem zapytania sens całego przedsięwzięcia. Po kilku latach prób i błędów i przetopieniu kilku ciężarówek plastiku obydwie firmy były gotowe przyznać się do porażki.

Rzutem na taśmę postanowiono sprawdzić jeszcze w praktyce rozwiązanie najtrudniejsze - "rozbieranie" zużytych kartridży. Najtrudniejsze, ponieważ wymagające największej precyzji, czasu oraz zaawansowanej technologii. Sam proces "rozbierania" wygląda jak ze starego filmu sci-fi. Wielka maszyna, podobna do robota wsysa do wewnątrz kolejne kartridże, by w kolejnych etapach ściągać z nich naklejkę, zdejmować wieczko, wyciągać nasączoną atramentem gąbkę, spłukiwać, by wreszcie na koniec zdemontować całe pudełko na cztery podstawowe elementy usuwać z nich części metalowe. Wszystkie nadające się do przetworzenie elementy są następnie myte, a zaraz potem wrzucane na taśmę, która wysyła je do przetopu. Już po kilkunastu minutach po drugiej stronie procesu technologicznego zobaczyć można małe czarne granulki - plastik najwyższej jakości, którego tona na rynku kosztuje całkiem sporo pieniędzy. Pełny sukces.

...i zarabianie

Szybko okazało się, że najtrudniejsza technologia recyklingu okazała się być najskuteczniejszą. Za pomocą techniki "rozbierania" odzyskiwane jest aż 90% plastiku, w przeciwieństwie do 60% skuteczności mielenia i przetapiania. Co najistotniejsze, pierwszy sposób w 100% oczyszcza kartridże z potencjalnie szkodliwych stopów metali. Hewlett Packard w ciągu najbliższych kilku lat przestawić swoją produkcję tak, by większość nowych kartriżdży wytwarzana była z przetworzonego plastiku. W tym celu podpisany zostanie wieloletni kontrakt z Lavergne Group, gwarantujący ciągłość ekologicznych inwestycji przez kilka następnych lat.

A dlaczego to wszystko powinno nas, Polaków, interesować? Ze względu na wyższość tak fundowanej działalności ekologicznej, opartej o bezwzględne reguły biznesu i interesy największych korporacji, a także chęć zysku innowacyjnych przedsiębiorców w stosunku do  rozwiązań promowanych w Europie, gdzie głównym rozgrywającym są politycy, których opinie bywają chwiejne i zależne od lobbystów.

Jean-Luc był uparty. I w końcu na ekologii zaczął zarabiać.  A my będziemy żyć w nieco bardziej przyjaznym środowisku.

źródło: technologie.gazeta.pl