reklama: depilacja laserowa Opole | kwas hialuronowy dermologic | koktajle do mezoterapii |

Elektrośmieci Szkło Papier Metale Baterie Niebezpieczne Bioodpady Samochodowe recykling - menu


Reklama:



Salon kosmetyczny Opole usuwanie zmarszczek opole koktajle do mezoterapii Szukasz dla suchej skóry i cery kremu nawilżającego? Sprawdź kwas hialuronowy dermologic. Jeśli masz suchą skórę wypróbuj krem do twarzy z kwasem hialuronowym. Nie ma nic lepszego dla nawilżenia Twojej skóry.

spływy kajakowe Mała Panew opolskie | kajaki Mała Panew

Cierpisz na brak włosów, przerzedzone włosy na głowie. Skorzystaj ze sposobu na włosy: mikropigmentacja skóry głowy Odwiedź miejsce, w którym znajdziesz rozwiązanie na problemy skóry głowy i włosów. mikropigmentacja głowy Klinika Włosa- to miejsce, gdzie twoje włosy odżyją. |
 

Szukaj:

Aktualności

Ankieta

Co, według Ciebie, oznacza pojęcie *zrównoważony rozwój*?



1213 odpowiedzi na pytanie
pozostałe ankiety
Serwis zbudowany dzięki wsparciu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej

Podatek śmieciowy da odetchnąć lasom


17 marca 2010

Ministerstwo Środowiska rusza do wyścigu z czasem. Stawką są wielkie pieniądze i szansa na powstrzymanie bezmyślnego zaśmiecania lasów i rzek.

Sposób na wygraną to radykalne zmiany w prawie, które pozwolą wreszcie decydować gminom o losach odpadów komunalnych (dziś leży to w gestii odbierających śmieci firm). W efekcie nowelizacji przepisów możemy jednak zostać obłożeni kolejnym lokalnym podatkiem. O dziwo, dwa lata temu na takie obciążenie dobrowolnie zgodzili się mieszkańcy Pszczyny.

- Gmina przejęła odbiór śmieci i problem dzikich wysypisk od razu się rozwiązał. Mieszkańcom również to się opłaciło. Czteroosobowa rodzina płaci dziś za wywóz śmieci o 40 procent mniej niż poprzednio - mówi Dariusz Skrobol, zastępca burmistrza Pszczyny.

Lokalny sukces nie zmienia jednak faktu, że jako region wciąż toniemy w śmieciach. Według oficjalnych danych, co roku mieszkańcy naszego województwa produkują półtora miliona ton odpadów komunalnych (więcej mają na koncie tylko mieszkańcy Mazowsza). To oznacza, że każdy z nas wyrzuca około 340 kilogramów różnego rodzaju odpadków. W czołówce największych śmieciarzy są Katowice, Bytom, Gliwice, Sosnowiec i Częstochowa.

Ile śmieci trafia na dzikie wysypiska albo jest spalanych w domowych piecach? Nikt nie wie. Na podstawie jednostkowych wyliczeń można jednak przypuszczać, że do oficjalnej statystyki trzeba dodać jeszcze ok. 30 procent!

Nielegalne pozbywanie się śmieci to tylko połowa problemu. Gorzej, że legalnie odbierane z naszych mieszkań odpadki w większości lądują na wysypiskach. Unijne dyrektywy nakazują zaś, by w tym roku zmniejszyć o jedną czwartą (w stosunku do roku 1995) ilość trafiających na składowiska odpadów biodegradowalnych. W ciągu dekady odsetek ten musi spaść do 35 procent. Kto nie dostosuje się do tych wymogów, zapłaci karę - każdy dzień zwłoki kosztować ma 200 tysięcy euro!

- Przy obecnym systemie zrealizowanie tych wymogów jest niewykonalne - ocenia Gabriela Lenartowicz, prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Katowicach. 

Dwieście tysięcy euro - takie kary może już od przyszłego roku płacić Polska za każdy dzień zwłoki w dostosowaniu swojego systemu gospodarki komunalnej do wyśrubowanych unijnych norm. Jeśli ów mandat zostanie podzielony proporcjonalnie do udziału poszczególnych regionów w krajowej produkcji śmieci, to już teraz można zacząć się bać. Mieszkańcy województwa śląskiego co roku wyrzucają bowiem do kosza około 1,5 miliona ton różnego rodzaju odpadków - to około 10 procent wszystkich polskich śmieci. Urzędnicy z resortu środowiska chcą przekonać Brukselę, by odroczyła naliczanie tych gigantycznych kar, a równocześnie szykują nowelizację polskich przepisów (głównie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach).

- By spełnić unijne wymogi musimy mieć powszechny system selekcji odpadów. A to wymaga kosztownych inwestycji. Skoro sektor prywatny nie kwapi się, by je ponieść, więc pozostaje tylko gmina. Ale ona musi mieć na to pieniądze. Dlatego zasadnym jest, by pobierała opłatę, która będzie przeznaczona na ten cel - uważa Gabriela Lenartowicz, prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

Obecnie rola gminy sprowadza się do udzielania przedsiębiorcom koncesji na odbiór odpadów komunalnych od mieszkańców oraz wskazania, gdzie mogą je legalnie kierować. Firmy przeważnie wybierają najtańszą lokalizację czyli składowisko. Co prawda ostatnimi laty o jedną trzecią wzrosły tzw. opłaty środowiskowe za zrzut odpadów na wysypisko, ale odczuli to głównie mieszkańcy w swoich portfelach.Przyroda nie skorzystała. Selekcja śmieci pod kątem ich recyklingu lub wykorzystania jako materiał na kompost to nadal margines - 90 procent odpadów komunalnych z regionu trafia na tradycyjne wysypiska (i za to właśnie chce nas ukarać Unia Europejska).

A miejsca na składowiskach ubywa. Zaktualizowany Plan Gospodarki Odpadami dla województwa śląskiego wskazuje, że na Żywiecczyźnie pojemność składowisk może zostać osiągnięta jeszcze w tym roku (na Śląsku Cieszyńskim już to się stało). Za dwa lata podobny los może czekać powiaty pszczyński, tyski, mikołowski i bieruńsko - lędziński, rok później zawierciański i myszkowski, a w roku 2016 - okolice Bielska Białej. Teoretycznie mieszkańcy centralnej części regionu i ziemi częstochowskiej mogą spać spokojnie, ale nie całkiem. Swoje śmieci zaczną im bowiem zwozić sąsiedzi zza miedzy. 

- Odpady komunalne nie mogą opuścić granic województwa. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby przewozić je w obrębie regionu - przyznaje Witold Trólka z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego.
Obecny system ma jeszcze jedną poważną wadę - jest nieszczelny. Nikt tak naprawdę nie wie, ile śmieci mieszkańcy pozbywają się na własną rękę, paląc je w domowych piecach, czy wyrzucając do lasu. Formalnie gmina może skontrolować, czy właściciel domku lub spółdzielnia ma podpisaną umowę na odbiór śmieci z posiadającą stosowną koncesję firmą. Niektóre gminy wskazały nawet minimalną ilość śmieci, z jakiej powinien się rozliczać mieszkaniec. Ale to połowiczne rozwiązanie.

- Miejski regulamin przyjmuje, że jedna osoba wytwarza 80 litrów śmieci na miesiąc. Wpisanie do umowy mniejszej ilości na pewno wzbudzi nasze podejrzenia. Jeśli ktoś faktycznie wytwarza tych śmieci więcej, ale w umowie uwzględnia tylko te 80 litrów, to mamy problem, aby to wychwycić. Pozostaje tylko liczyć na to, że uda się kogoś takiego złapać na gorącym uczynku jak pozbywa się śmieci "na lewo" - tłumaczy Andrzej Nowak, rzecznik Straży Miejskiej w Rudzie Śląskiej.

Dla forsujących zmianę przepisów źródłem całego kłopotu ze śmieciami jest fakt, że o ich losie nie może decydować gmina, a system wedle którego wysokość pobieranej przez firmę opłaty zależy od ilości odbieranych śmieci skłania do różnych kombinacji. Dlatego przygotowywany w resorcie środowiska projekt zakłada, że samorząd będzie mógł szczegółowo określać jaki procent odbieranych przez prywatne firmy odpadów powinien trafiać do recyklingu, kompostowni, a ile na tradycyjne składowiska. Dopuszcza również możliwość całkowitego przejęcia tego zadania przez gminę. Tak właśnie stało się w Pszczynie. Mieszkańcy dwa lata temu zgodzili się w referendum, by płacić jednolity podatek śmieciowy (na podobny krok nie zdecydowali się jednak tyszanie).

- W zamian za to wyłoniona przez nas w przetargu firma zapewnia dwa razy w miesiącu odbiór tzw. śmieci mokrych i tych, które później podlegać będą segregacji. Cena obejmuje też wywóz odpadów wielkogabarytowych. Koszty w przypadku czteroosobowej rodziny są o ok. 40 procent niższe niż poprzednio - przekonuje Dariusz Skrobol, zastępca burmistrza Pszczyny. 

źródło: Polska Dziennik Zachodni