reklama: depilacja laserowa Opole | kwas hialuronowy dermologic | koktajle do mezoterapii |

Elektrośmieci Szkło Papier Metale Baterie Niebezpieczne Bioodpady Samochodowe recykling - menu


Reklama:



Salon kosmetyczny Opole usuwanie zmarszczek opole koktajle do mezoterapii Szukasz dla suchej skóry i cery kremu nawilżającego? Sprawdź kwas hialuronowy dermologic. Jeśli masz suchą skórę wypróbuj krem do twarzy z kwasem hialuronowym. Nie ma nic lepszego dla nawilżenia Twojej skóry.

spływy kajakowe Mała Panew opolskie | kajaki Mała Panew

Cierpisz na brak włosów, przerzedzone włosy na głowie. Skorzystaj ze sposobu na włosy: mikropigmentacja skóry głowy Odwiedź miejsce, w którym znajdziesz rozwiązanie na problemy skóry głowy i włosów. mikropigmentacja głowy Klinika Włosa- to miejsce, gdzie twoje włosy odżyją. |
 

Szukaj:

Aktualności

Ankieta

Co, według Ciebie, oznacza pojęcie *zrównoważony rozwój*?



1213 odpowiedzi na pytanie
pozostałe ankiety
Serwis zbudowany dzięki wsparciu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej

Czy na pomorzu powstanie przemysł recyklingu statków i okrętów?


11 grudnia 2009

Na Pomorzu może w najbliższych latach powstać nowa morska branża: przemysł recyklingu statków i okrętów

Upadają stocznie, budowniczowie okrętów tracą pracę. Niewykluczone jednak, że w Polsce na bałtyckim wybrzeżu wykształci się niebawem nowa morska branża związana ze statkami. Nie będzie jednak skupiała się na produkcji jednostek pływających, a na ich... likwidacji.

Pomysł taki zgłosił teraz Pomorski Klaster Morza i Zlewiska Wisły. Pełna nazwa nowej branży ma brzmieć: polski przemysł recyklingu statków i okrętów. Według wstępnych obliczeń Zachodniopomorskiego Klastra Morskiego, wdrożenie w Polsce na szerszą skalę demontażu starych jednostek pływających, w samym Szczecinie stworzy ponad 1000 miejsc pracy i da kontrakty wielu małym przedsiębiorstwom terenowym pozbawionym teraz zamówień ze strony przemysłu stoczniowego.

Pomysł rozpoczęcia recyklingu statków jest innowacyjny i nowatorski w Europie - zapewniają jego inicjatorzy i chcą, by zainteresowane tym władze jak najszybciej zleciły opracowanie kompleksowej analizy opłacalności tego rodzaju przedsięwzięcia.

Jak wielkie może być to zadanie w najbliższych latach? W 2004 roku zrecyklingowano lub zezłomowano na świecie w sumie około 10 mln ton statków. Według Holendrów, 25 procent jednostek floty krótkiego zasięgu już powinna być odstawiona. Tylko w Polsce muszą być zlikwidowane w najbliższych latach kutry rybackie, okręty Marynarki Wojennej, flota urzędów morskich, Straży Granicznej czy ratownictwa.

Witold Wacławik-Narbutt, konsul honorowy Peru w Gdańsku, ekspert Krajowej Izby Gospodarki Morskiej, członek zarządu Pomorskiego Klastra Morza i Zlewni Wisły, przypomina, że obowiązek unieszkodliwiania starych, niepotrzebnych już statków, nakładają na Polskę międzynarodowe konwencje, np. o zapobieganiu zanieczyszczaniu morza przez statki, a także rezolucje IMO - Międzynarodowej Organizacji Morskiej. Stosowane w tym procesie technologie muszą uwzględniać bezpieczną kasację statku już od stadium projektowego, do kompletnego jego demontażu. Jednostka pływająca składa się bowiem w 95 procentach swojej masy z materiałów do odzysku, od urządzeń mechanicznych nadających się do regeneracji i dalszego użycia zarówno we flocie, jak również na lądzie (agregaty, kotły), a kończąc na stali w postaci drogiego złomu wsadowego do hutniczych pieców.

Nie wszyscy są jednak zgodni co do opłacalności rozwijania tego rodzaju działalności. Według prof. Jerzego Bielińskiego z Uniwersytetu Gdańskiego, jest jeszcze za wcześnie, by mówić o takim przemyśle.


- Recykling owszem, ale w małym zakresie - zastrzega profesor. - W zasadzie, ma on znaczenie w odniesienu do żeglugi przybrzeżnej.

 

Rozmowa z Witoldem Wacławikiem-Narbuttem, honorowym konsulem Peru w Gdańsku, ekspertem gospodarki morskiej

Dlaczego uznał Pan, że powinniśmy zainteresować się recyklingiem statków?
Na bieżąco obserwuję to, co dzieje się w światowej gospodarce morskiej i tym, co postanawia Unia Europejska. Zauważyłem, że przygotowywana jest międzynarodowa konwencja, dotycząca bezpiecznego złomowania statków, a właściwie ich recyklingu, czyli przywracania ich elementów do produkcji. Dotychczas proces cięcia kadłubów odbywa się głównie na plażach w Azji bez poszanowania przepisów.

Dlatego oni to robią znacznie taniej. Nie wygramy rywalizacji w tej dziedzinie...

Niekoniecznie tak musi być. Międzynarodowa konwencja zmusi azjatyckie stocznie do przestrzegania norm. To zaś sprawi, że ich usługi demontażu zapewne znacznie podrożeją.

Jakie to ma znaczenie dla Polski?

Wtedy być może stanie się opłacalne uruchomienie w Polsce przemysłu recyklingu statków i okrętów. Wielu stoczniowców znajdzie pracę...

Słychać już głosy, że jest to raczej mało opłacalne.

Być może, ale sądzę, że warto zacząć dyskusję na ten temat. Nie wydaje mi się, że recykling statków nie mógłby się w Polsce odbywać. Fachowców mamy pod dostatkiem. Zakładów, które mogłyby zająć się likwidowaniem przestarzałej floty, również nie brakuje.

Czy już ktoś w Europie świadczy takie usługi?

Na przykład stocznie niemieckie mogą przejąć inicjatywę. Poza tym stocznie chińskie starają się dorównywać europejskim, a światowa firma Maersk chce Chińczykom w tym pomagać. Za parę lat może być niestety za późno na rozwijanie tego przemysłu w naszym kraju. 

źródło: Polska Dziennik Bałtycki


- Rozważaliśmy kiedyś projekt utworzenia recyklingu statków - twierdzi Włodzimierz Szordykowski, dyrektor Departamentu Rozwoju Gospodarczego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego. - Był przygotowywany przez pracowników Akademii Morskiej. Konsultowaliśmy to z firmami produkcyjnymi i ze stoczniami.To przedsięwzięcie się nie spina ekonomicznie - taki wysnuto wniosek. Problem jest jednak bardzo istotny. Coś trzeba ze starymi statkami robić. Jest w nich dużo materiałów do powtórnego wykorzystania. Temat ten powinien zostać zauważony przez Komisję Europejską. Dofinansowywany tak, jak wiele innych przedsięwzięć. UE powinna znaleźć jakieś rozwiązanie - dodaje.

Być może na utylizację i recykling statków przestawią się te stocznie, które teraz przeżywają trudności. Dadzą zatrudnienie ludziom pracującym w tych firmach. Teraz armatorzy, ze względu na kryzys, stawiają wiele statków na sznurkach, być może wiele z nich będzie do likwidacji. Chyba że kryzys gospodarczy szybko minie.

- Działalność związana z utylizacją statków, jeśli będzie dobrze zorganizowana, ma sens - zapewnia Stanisław Woyciechowski, prezes jednej ze spółek w Stoczni Odys. - Korzystanie z usług stoczni tzw. plażowych, tnących statki na żyletki, w skali świata zostanie zabronione. Będą się tym zajmować profesjonalne firmy. Jeżeli dobrze się do tego przygotują, mogą funkcjonować. Na pewno jednak nie dadzą zatrudnienia tylu osobom, ilu pracowało w stoczniach. Moim zdaniem, w naszym regionie, na Pomorzu, byłaby praca dla 200 - 300 osób.

- Co roku złomuje się na świecie około 700 dużych statków handlowych, nie licząc okrętów wojennych, więc branża ta jest bardzo opłacalna - ocenia Krzysztof Kołwzan z Polskiego Rejestru Statków. - Szacuje się, że łączne jej obroty wynoszą już teraz około 1,5 miliarda dolarów rocznie - dodaje.

- Rozważaliśmy kiedyś projekt utworzenia recyklingu statków - twierdzi Włodzimierz Szordykowski, dyrektor Departamentu Rozwoju Gospodarczego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego. - Był przygotowywany przez pracowników Akademii Morskiej. Konsultowaliśmy to z firmami produkcyjnymi i ze stoczniami.To przedsięwzięcie się nie spina ekonomicznie - taki wysnuto wniosek. Problem jest jednak bardzo istotny. Coś trzeba ze starymi statkami robić. Jest w nich dużo materiałów do powtórnego wykorzystania. Temat ten powinien zostać zauważony przez Komisję Europejską. Dofinansowywany tak, jak wiele innych przedsięwzięć. UE powinna znaleźć jakieś rozwiązanie - dodaje.

Być może na utylizację i recykling statków przestawią się te stocznie, które teraz przeżywają trudności. Dadzą zatrudnienie ludziom pracującym w tych firmach. Teraz armatorzy, ze względu na kryzys, stawiają wiele statków na sznurkach, być może wiele z nich będzie do likwidacji. Chyba że kryzys gospodarczy szybko minie.

- Działalność związana z utylizacją statków, jeśli będzie dobrze zorganizowana, ma sens - zapewnia Stanisław Woyciechowski, prezes jednej ze spółek w Stoczni Odys. - Korzystanie z usług stoczni tzw. plażowych, tnących statki na żyletki, w skali świata zostanie zabronione. Będą się tym zajmować profesjonalne firmy. Jeżeli dobrze się do tego przygotują, mogą funkcjonować. Na pewno jednak nie dadzą zatrudnienia tylu osobom, ilu pracowało w stoczniach. Moim zdaniem, w naszym regionie, na Pomorzu, byłaby praca dla 200 - 300 osób.

- Co roku złomuje się na świecie około 700 dużych statków handlowych, nie licząc okrętów wojennych, więc branża ta jest bardzo opłacalna - ocenia Krzysztof Kołwzan z Polskiego Rejestru Statków. - Szacuje się, że łączne jej obroty wynoszą już teraz około 1,5 miliarda dolarów rocznie - dodaje.


Rozmowa z Witoldem Wacławikiem-Narbuttem, honorowym konsulem Peru w Gdańsku, ekspertem gospodarki morskiej



Dlaczego uznał Pan, że powinniśmy zainteresować się recyklingiem statków?
Na bieżąco obserwuję to, co dzieje się w światowej gospodarce morskiej i tym, co postanawia Unia Europejska. Zauważyłem, że przygotowywana jest międzynarodowa konwencja, dotycząca bezpiecznego złomowania statków, a właściwie ich recyklingu, czyli przywracania ich elementów do produkcji. Dotychczas proces cięcia kadłubów odbywa się głównie na plażach w Azji bez poszanowania przepisów.

Dlatego oni to robią znacznie taniej. Nie wygramy rywalizacji w tej dziedzinie...

Niekoniecznie tak musi być. Międzynarodowa konwencja zmusi azjatyckie stocznie do przestrzegania norm. To zaś sprawi, że ich usługi demontażu zapewne znacznie podrożeją.

Jakie to ma znaczenie dla Polski?

Wtedy być może stanie się opłacalne uruchomienie w Polsce przemysłu recyklingu statków i okrętów. Wielu stoczniowców znajdzie pracę...

Słychać już głosy, że jest to raczej mało opłacalne.

Być może, ale sądzę, że warto zacząć dyskusję na ten temat. Nie wydaje mi się, że recykling statków nie mógłby się w Polsce odbywać. Fachowców mamy pod dostatkiem. Zakładów, które mogłyby zająć się likwidowaniem przestarzałej floty, również nie brakuje.

Czy już ktoś w Europie świadczy takie usługi?

Na przykład stocznie niemieckie mogą przejąć inicjatywę. Poza tym stocznie chińskie starają się dorównywać europejskim, a światowa firma Maersk chce Chińczykom w tym pomagać. Za parę lat może być niestety za późno na rozwijanie tego przemysłu w naszym kraju.


«